Grota lurdzka (z tufu wulkanicznego)
W Prudnickim Lesie, kilka kilometrów od centrum miasta, stoi niecodzienne miejsce – Grota Lurdzka wykonana z autentycznego tufu wulkanicznego. To nie jest kolejna kamienna budowla, tylko konstrukcja z materiału sprowadzonego specjalnie z niemieckiej Nadrenii na początku XX wieku. Miejsce to należy do zespołu Sanktuarium św. Józefa i stanowi jeden z najbardziej charakterystycznych elementów tego franciszkańskiego kompleksu.
- unikalna grota z tufu wulkanicznego
- piękne widoki z wieży
- spokojna atmosfera w lesie
- historyczne znaczenie sanktuarium
- bliskość Drogi Krzyżowej
Historia groty – od pomysłu nauczyciela do realizacji
Pomysł budowy groty narodził się w 1903 roku. Filip Robotta, miejscowy nauczyciel, zapalił się ideą stworzenia repliki słynnej groty z Lourdes, gdzie w XIX wieku miały miejsce objawienia maryjne. Jego entuzjazm zaraził ojca Benedykta Behra, franciszkanina z klasztoru w Prudniku-Lesie, który postanowił wcielić tę wizję w życie.
Rok później, w 1904 roku, grota już stała. Nie oszczędzano na materiałach – sprowadzono 150 ton ciemnobrązowej skały trachitowej z kamieniołomu w Andernach nad Renem, z wulkanicznych gór Eifel. To właśnie ten tuf wulkaniczny, porowata skała osadowa powstała z popiołu wulkanicznego, nadaje grocie jej unikalny charakter. Pod spodem kryje się solidna konstrukcja z blisko 188 tysięcy cegieł, która została następnie obłożona tym niezwykłym materiałem.
Tuf wulkaniczny z gór Eifel był w tamtych czasach popularnym materiałem budowlanym w Nadrenii, ale w polskich warunkach stanowi prawdziwą rzadkość. Skała ta jest lekka, porowata i łatwa w obróbce, co pozwoliło na stworzenie naturalnie wyglądającej groty.
Co zobaczysz przy Grocie Lurdzkiej w Prudniku
Grota Lurdzka nie jest samotną atrakcją – tworzy spójną całość z otaczającym ją terenem. Przed grotą rozciąga się przestronny plac, przy którym znajduje się Droga Krzyżowa. To miejsce ma szczególny klimat, zwłaszcza gdy spaceruje się tu w ciszy prudnickiego lasu.
Sam kompleks Sanktuarium św. Józefa położony jest na wzniesieniu zwanym Kozią Górą (317 m n.p.m.), które po wojnie zyskało też nazwę Klasztornego Wzgórza. Z tego miejsca roztaczają się widoki na Prudnik i Góry Opawskie. W 2009 roku wzniesiono tu piętnastometrową wieżę widokową, z której panorama jest jeszcze bardziej imponująca. Wejście na wieżę jest bezpłatne i dostępne przez cały rok.
Obok groty stoi skromny, jednonawowy kościół z 1867 roku z neogotyckim ołtarzem i kopią obrazu św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus. Oryginał namalował w XIX wieku brat Piotr Küchler, nawrócony na katolicyzm Duńczyk, który przywdział habit franciszkański.
Sanktuarium św. Józefa – miejsce z trudną historią
Nie da się opowiedzieć o grocie bez wspomnienia o samym sanktuarium. To miejsce ma niezwykłą, często dramatyczną przeszłość. W latach 1954-1955 w klasztorze był więziony kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. 1 października 1954 roku przedstawiciele władz komunistycznych dali franciszkanom zaledwie dwie godziny na opuszczenie klasztoru – oficjalnie ze względu na położenie w strefie przygranicznej. Pięć dni później przywieziono tu kardynała Wyszyńskiego, dla którego Prudnik stał się trzecim miejscem internowania.
Dziś można zwiedzić celę, w której Prymas spędził ponad rok swojego życia. Zakonnicy oprowadzają po tym miejscu i opowiadają o tamtych trudnych czasach. W 1996 roku biskup opolski Alfons Nossol podniósł kościół św. Józefa do rangi sanktuarium – właśnie ze względu na związek z postacią kardynała Wyszyńskiego.
Po wojnie franciszkanie wrócili do klasztoru w 1957 roku i od tego czasu nieprzerwanie sprawują tu opiekę. W 2022 roku świętowali 170. rocznicę przybycia pierwszych braci do Prudnika.
Dla kogo jest to miejsce
Grota Lurdzka i całe Sanktuarium św. Józefa to miejsce, które łączy różne potrzeby. Pielgrzymi przyjeżdżają tu ze względów religijnych, szczególnie w środy, gdy o godzinie 18:00 odprawiana jest msza ku czci św. Józefa. Turyści zainteresowani historią PRL-u chętnie odwiedzają celę Prymasa Wyszyńskiego. Miłośnicy architektury docenią nietypową konstrukcję groty z tufu wulkanicznego – rzadkość w tej części Europy.
Rodziny z dziećmi również znajdą tu coś dla siebie. Spacer po terenie sanktuarium, wejście na wieżę widokową i przechadzka po lesie to przyjemny sposób na spędzenie popołudnia. Teren jest dostępny, choć trzeba liczyć się z niewielkimi podejściami – w końcu to wzgórze.
Praktyczne informacje – jak dojechać, ile czasu, koszty
Sanktuarium św. Józefa znajduje się przy ulicy Józefa Poniatowskiego 5 w Prudniku-Lesie, około 4 km na południowy zachód od centrum Prudnika. Z miasta trzeba jechać w kierunku Dębowca, a następnie kierować się znakami do sanktuarium. Przy rozwidleniu dróg wybieramy prawą stronę – lewa jest zamknięta znakiem zakazu wjazdu.
Godziny otwarcia: Sanktuarium jest otwarte codziennie w godzinach 8:00-20:00. To oznacza, że można przyjść tu zarówno rano, jak i wieczorem. Wieża widokowa jest dostępna przez cały rok bez ograniczeń godzinowych.
Ceny: Wstęp na teren sanktuarium i do groty jest bezpłatny. To miejsce kultu religijnego, więc każdy może tu przyjść bez ponoszenia opłat. Wejście na wieżę widokową również jest darmowe.
Ile czasu przeznaczyć: Na spokojne zwiedzenie całego kompleksu warto zarezerwować około 1,5-2 godzin. To czas na obejrzenie groty, spacer po terenie, wejście na wieżę widokową i ewentualnie zwiedzenie celi Prymasa Wyszyńskiego. Jeśli ktoś planuje dłuższy spacer po prudnickim lesie, można to połączyć z wizytą w sanktuarium.
Dojazd: Najwygodniej dojechać tu samochodem – przy sanktuarium jest parking. Z centrum Prudnika to zaledwie kilka minut jazdy. Można też wybrać się pieszo jednym ze szlaków turystycznych – przez teren sanktuarium przebiega czerwony Główny Szlak Sudecki oraz inne trasy. To dobry punkt na mapie dla osób wędrujących po Górach Opawskich.
Ciekawostki i legendy wokół groty
Wśród miejscowych krąży legenda, że w ciche noce z wnętrza groty dochodzą odgłosy modlitwy. Według opowieści ma to być głos jednego z pierwszych franciszkanów, który w tym miejscu oddawał się kontemplacji. Choć nikt nigdy nie widział postaci, wielu pielgrzymów twierdzi, że słyszało te tajemnicze dźwięki.
Nazwa Kozia Góra, pod którą znane jest wzgórze z sanktuarium, pochodzi podobno od tego, że mieszkańcy Prudnika wypasali tu niegdyś kozy. Po wojnie przyjęła się nazwa Klasztorne Wzgórze, ale starsza wersja wciąż funkcjonuje w lokalnej tradycji.
Warto wiedzieć, że grota przetrwała trudne czasy PRL-u. W 1957 roku, gdy teren był przekształcany na prewentorium dla rodzin wojskowych, grota została pozbawiona elementów sakralnych. Dopiero dzięki zaangażowaniu ks. Ormanowicza i Komitetu Katolickiego w Prudniku udało się uratować to miejsce przed całkowitą dewastacją. Po powrocie franciszkanów w 1957 roku grota została odrestaurowana.
Materiał, z którego zbudowano grotę – tuf wulkaniczny z Eifel – to geologiczna pamiątka po aktywności wulkanicznej sprzed milionów lat. W Polsce podobne skały można znaleźć w Sudetach, w okolicach Wałbrzycha czy Nowej Rudy, ale ich zastosowanie w budownictwie sakralnym jest rzadkością. Grota w Prudniku stanowi więc ciekawy przykład transferu materiałów budowlanych i tradycji architektonicznych z Nadrenii na Śląsk.
